Dzień 5 (Wiżajny – Becejły)

Dokładnie tak jak w zeszłym roku Pstrykacz planował sobie przejść 30km aż do Puńska, a znowu zatrzymał się wcześniej w Becejłach. I to u tych samych gospodarzy. W ogóle dzisiejszy dzień obfitował we wspomnienia z zeszłego roku.
Widoki był przepiękne, ponieważ trasa przebiegała skrajem przez Góry Sudawskie, nazwane przez Pstrykacza „Małymi Pieninkami”. Na niebie „fajne chmury – barany się kłębiły”. Było pięknie.
W pewnym miejscu trasy był drogowskaz na Litwę, lecz Pstrykacz go minął i po paruset metrach uświadomił sobie, że dokładnie do samo najpierw zrobił w zeszłym roku… I że zaraz czeka go duża górka do wspinania, a tuż za nią bardzo gęsty las, który go niestety ostatnim razem pokonał, kazał zawrócić z drogi i pójść zgodnie z drogowskazem. Tym razem okazało się, ze las nie był aż tak zarośnięty jak rok temu i dało się przejść, a widoki z górki wynagrodziły cały trud. Do tego była też mała satysfakcja, że pokonało się trasę, która ostatnio była nie do przejścia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *