Dzień 12 (Stara Łuplanka – Narewka)

O poranku na stole czekała już na Pstrykacza gorąca herbata i zsiadłe mleko, przygotowane przez przesympatycznego pana Gienka. Do tego świeży szczypiorek z ogródka i śniadanie. Aż żal było wychodzić.

Pstrykacz raz co jakiś czas zgłasza problem ze stawem biodrowym, ale dzisiaj problem ten po paru kilometrach rozchodził. Dokucza mu to już co raz mniej. I tak podreptał sobie Pstrykacz aż do Zalewu Siemianowskiego. Wiało tak bardzo, że trzeba było nałożyć zarówno kurtkę przeciwwietrzną, jak i przeciwdeszczową. A po paru minutach zaczął padać deszcz… Pstrykacz wysnuł teorię, że zawsze zmoknie wtedy, gdy potrzebuje akurat spodnie przeprać. Bo i tym razem nie zdążył przebrać się w spodnie przeciwdeszczowe i te zwykłe przemokły w kilka chwil. Butom też się troszkę oberwało.

Do Narewki trasa przebiegała już spokojnie. Burze straszyły naokoło, ale wszystkie Pstrykacza omijały z daleka. Nocleg po środku Przystani Kajakowej, jak rok temu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *