Gdbyby Pstrykacz szedł dzisiaj dokładnie tak, jak sobie wcześniej to zaplanował, to najprawdopodobniej spałby w polu. Dzisiaj był jakiś taki trochę kryzysowy dzień, bo zaraz po obiedzie Pstrykacza zaczęły boleć łydki i ból utrzymywał się aż do późnego wieczora. Ostatnie 3 dni na asfalcie i wczorajsze upały (wypite 8l wody!) dzisiaj dały się we znaki. Dlatego Pstrykacz dzisiaj równo przy granicy nie szedł, tylko trochę trasę skosił.
Dzień rozpoczęty Mszą Świętą u Paulinów. Po kilku kilometrach przystanek w Orchówku, gdzie jest bardzo piękny kościół Matki Bożej Pocieszenia. W tej miejscowości też Pstrykacz namierzył sklep i przezornie dokupił sobie mielonek, gdyby później na trasie nie miał już gdzie (i dobrze, że zaufał intuicji, bo sklepów dalej rzeczywiście już nie było).
Większość dzisiejszej trasy wiodła przez Sobiborski Park Krajobrazowy. Pstrykacz zamiast iść jezdnią, skręcił do lasu i podążył wzdłuż nieużywanych torów. Na trasie, za stacją kolejową, znajdowało się Muzeum Byłego Obozu Zagłady w Sobiborze. „Miejsce pełne smutku, pomimo że minęło tyle lat”.
Tam na miejscu Pstrykacz spotkał też pewne „zakręcone małżeństwo, zakochane w podróżach” z Wrocławia, państwa Noskowiczów, z którymi uciął bardzo miłą rozmowę. I których teraz serdecznie pozdrawiamy! 🙂
Po drodze Pstrykacz mijał również rezerwat żółwi, lecz niestety nie miał już siły ich obejrzeć (do nadrobienia następnym razem). Docelowo nocleg był zaplanowany w Uhrusku, lecz zmęczenie kazało zatrzymać się nieco wcześniej, w Woli Uhruskiej. Pstrykacz zatrzymał się w „Zajeździe Gibson”:
– Dobry wieczór, przyszedłem z Ełku.
– Przyszedł Pan??!
😉